Sukces Mai Chwalińskiej urósł do wielkiej historii bielskiego tenisa

Sukces Mai Chwalińskiej urósł do wielkiej historii bielskiego tenisa

Na kortach przy Ceramicznej tego dnia nie chodziło tylko o gratulacje. Było wzruszenie, orkiestra, mocny uścisk dłoni i wyraźne poczucie, że Maja Chwalińska wróciła do miejsca, które przez lata budowało jej sportową drogę. W tle pojawił się też konkretny sygnał dla całej sekcji – pieniądze na nowy etap rozwoju BKT Advantage. A za chwilę znów zacznie się kolejny sprawdzian, tym razem już na trawie Wimbledonu.

  • Na Ceramicznej było wzruszenie i sportowa duma
  • Wspomnienie pierwszych treningów wróciło razem z wielkim finałem
  • Miliony na centrum, które ma domknąć tenisowy kompleks

Na Ceramicznej było wzruszenie i sportowa duma

Podczas uroczystości 19 czerwca prezydent Jarosław Klimaszewski powitał tenisistkę, która kilka dni wcześniej zrobiła furorę w Roland Garros. Maja Chwalińska doszła w Paryżu aż do finału wielkoszlemowego turnieju, a dopiero tam zatrzymała ją Mirra Andriejewa. Wynik 3:6, 2:6 nie przesłonił skali wyczynu. Start od kwalifikacji i wejście do decydującego meczu przyniosły jej skok z 114. na 21. miejsce w rankingu WTA.

W Bielsku-Białej ten sukces miał jeszcze jeden wymiar – bardzo bliski, niemal sąsiedzki. Chwalińska od lat trenuje w BKT Advantage, a prezydent podkreślał, że zawodniczka stała się ważną ambasadorką miasta. W jego słowach pobrzmiewała nie tylko duma z wielkiego wyniku, ale też wdzięczność za lata pracy, które dziś odbijają się echem daleko poza Beskidami.

„Ten klub jest dla mnie domem” – powiedziała Maja Chwalińska, dziękując za wsparcie i lata pomocy.

Wspomnienie pierwszych treningów wróciło razem z wielkim finałem

Piotr Szczypka, menedżer tenisistki, wrócił pamięcią do początku tej historii. Opowiadał o pierwszych turniejach sprzed piętnastu lat, kiedy młoda zawodniczka przyjechała z mamą na obiekt, który dopiero raczkował. Dziś tamten obraz jest już częścią lokalnej sportowej kroniki, ale wtedy był przede wszystkim obietnicą.

„Piętnaście lat temu tu nic nie było, wszystko budowaliśmy wspólnie z miastem” – wspominał Szczypka.

Z jego słów wybrzmiało też coś ważniejszego niż sam sentyment. BKT Advantage i samorząd przez lata tworzyli zaplecze, bez którego nie da się myśleć o wielkim tenisie. To właśnie dlatego finał Roland Garros nie spadł z nieba. Był efektem cierpliwej pracy, kolejnych sezonów i wsparcia, które nie kończy się na oklaskach.

Miliony na centrum, które ma domknąć tenisowy kompleks

Tego samego popołudnia do klubu przyjechał minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Spotkanie nie ograniczyło się do kurtuazyjnych gratulacji. Był też mecz i rozmowa o pieniądzach dla infrastruktury tenisowej, bo właśnie na kortach przy Ceramicznej widać najlepiej, jak bardzo takie środki potrafią zmienić codzienność zawodników.

„Podzieliliśmy w ministerstwie w sumie 80 mln zł na budowę centrów tenisowych” – mówił minister Jakub Rutnicki.

Beskidzki Klub Tenisowy Advantage Bielsko-Biała, drużynowy mistrz Polski i klub tegorocznej finalistki Roland Garros, otrzymał z tego programu 3 mln zł na budowę Centrum Przygotowania Motorycznego, Odnowy Biologicznej i Rehabilitacji. To ma być brakujący element większej całości. Do tej pory najlepsi zawodnicy musieli korzystać z części usług poza klubem. Po zakończeniu inwestycji wszystko ma być skupione w jednym miejscu, a to oznacza mniej biegania po mieście, więcej czasu na trening i lepszą organizację dnia.

Dla Chwalińskiej i jej zespołu to nie jest ozdobny dodatek, ale realne ułatwienie w codziennej pracy. Również dlatego, że kalendarz nie daje długiego oddechu. Już 29 czerwca zaczyna się Wimbledon, a bielska tenisistka pojedzie tam z dziką kartą. Po Paryżu czeka ją kolejny duży test, tym razem na trawie, gdzie forma musi być gotowa od pierwszej piłki.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.