Plakaty o Romach trafiły na plac i do biblioteki, by opowiadać bez stereotypów

Plakaty o Romach trafiły na plac i do biblioteki, by opowiadać bez stereotypów

W Książnicy Beskidzkiej i na Placu Wojska Polskiego pojawiły się plakaty, które zamiast dekoracji stawiają pytania o pamięć, tożsamość i miejsce Romów w Europie. Podczas spotkania 10 kwietnia rozmowa szybko wyszła poza samą ekspozycję – obok sztuki pojawiła się historia, spór o stereotypy i bardzo konkretne pytanie o to, jak mówić o mniejszości bez uproszczeń. Tego wieczoru biblioteka i miejska przestrzeń zagrały jednym głosem.

  • Plakaty rozchodzą się między salą a placem Wojska Polskiego
  • Za obrazem Romów stoi spór o pamięć i obywatelstwo
  • Rozmowa w Książnicy zeszła na stereotypy i historię, a finał miał muzyczny rytm

Plakaty rozchodzą się między salą a placem Wojska Polskiego

Wystawa z Międzynarodowego Konkursu na Plakat „Rom, Obywatel, Europejczyk” została rozłożona w dwóch miejscach, tak by jej przekaz nie zamykał się wyłącznie w sali Książnicy Beskidzkiej. Część prac ogląda się w Międzykulturowym Centrum Dialogu, a kolejną – dosłownie pod gołym niebem – na Placu Wojska Polskiego.

To rozwiązanie ma sens nie tylko artystyczny, ale i miejski. Plakat wychodzi tam, gdzie codziennie przechodzą ludzie, więc przestaje być jedynie muzealnym eksponatem. Staje się krótkim, mocnym komunikatem, który można zobaczyć przy okazji zwykłego spaceru przez centrum Bielska-Białej.

  • w sali Międzykulturowego Centrum Dialogu Książnicy Beskidzkiej,
  • na Placu Wojska Polskiego.

Podczas otwarcia dyrektor Książnicy Beskidzkiej Katarzyna Ruchała przypomniała, że to miejsce już wcześniej pracowało z tematyką romską. Wspomniała, że po latach wróciła do przestrzeni, w której przed dwoma dekadami odbywały się podobne działania. W jej słowach było wyraźne poczucie ciągłości, a nie jednorazowego wydarzenia.

Za obrazem Romów stoi spór o pamięć i obywatelstwo

Wprowadzenie do spotkania należało do Władysława Kwiatkowskiego, dyrektora Centrum Historii i Kultury Romów w Oświęcimiu . Mówił o potrzebie mówienia o romskim dziedzictwie jako o części europejskiej historii, a nie dodatku na marginesie. Podkreślał też, że wystawa odsuwa na bok łatwy folklor i pokazuje Romów jako ludzi obecnych w życiu społecznym na równych prawach.

“W tej wystawie wychodzimy od popularnego, ale często krzywdzącego folkloru” – mówił Władysław Kwiatkowski.

W podobnym tonie brzmiała wypowiedź Natalii Janusik z Centrum Historii i Kultury Romów w Oświęcimiu, która przed prezentacją plakatów zaprosiła publiczność na film o historii Romów przygotowany z użyciem sztucznej inteligencji. To wyraźny sygnał, że instytucja szuka nowych form opowiadania o trudnej i rozległej historii.

“Nie wszystkim chce się czytać” – zaznaczyła, tłumacząc, że krótka, ośmiominutowa forma ma być bardziej dostępna dla młodszych odbiorców.

Kurator przedsięwzięcia, dr hab. prof. Uniwersytetu Śląskiego Sebastian Kubica, przypomniał, że jury musiało wybrać trzydzieści prac z wielu nadesłanych. Zwrócił też uwagę na międzynarodowy rozmach konkursu – główny medal zdobył plakat z Kuby. To ważny detal, bo pokazuje, że temat romskiej tożsamości wybrzmiewa nie tylko lokalnie, ale i daleko poza Polską.

Rozmowa w Książnicy zeszła na stereotypy i historię, a finał miał muzyczny rytm

Po wernisażu przyszła pora na debatę z udziałem Władysława Kwiatkowskiego, Sabiny Kwiatkowskiej, studentki historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, oraz Marka Isztoka, historyka zajmującego się tematyką romską. Dyskusja szybko zeszła na problem, który dla Romów pozostaje codziennością – utrwalone wyobrażenia i wiedzę opartą bardziej na skrócie niż na faktach.

Władysław Kwiatkowski mówił, że Romowie należą do najbardziej nielubianych mniejszości w Europie, a w Polsce wiedza o nich często kończy się na obrazie taboru. Przypomniał przy tym ważny fakt, który wciąż bywa pomijany w potocznych opowieściach.

“Romowie taborami przestali podróżować z końcem lat 60. XX wieku” – podkreślił.

W trakcie debaty wybrzmiał też temat pamięci o Holokauście Romów oraz doświadczeń własnej rodziny Kwiatkowskiego. Mówił o tym, że zmiana sposobu myślenia nie wydarza się od razu, bo stereotypy są odporne i długo trzymają się języka codzienności. Dlatego potrzebna jest edukacja po obu stronach – i ta formalna, i ta zwykła, rozmowna, prowadzona bez dystansu.

“Romowie chcą być traktowani jak równoprawni obywatele” – zaznaczył.

Wieczór domknął koncert Józefa Jochymczyka Mersteina, barda sinti jazzu i swingu, który wystąpił razem z czeskim wirtuozem skrzypiec Markiem Balogiem. Dzięki temu spotkanie nie zakończyło się na dyskusji o historii i prawach mniejszości. Zostało jeszcze muzyczne echo, które w Książnicy Beskidzkiej wybrzmiało równie mocno jak same plakaty.

na podstawie: Urząd Miejski w Bielsku-Białej.