Nowe przegubowe elektryki już w zajezdni. Bielsko-Biała szykuje większy skok

Nowe przegubowe elektryki już w zajezdni. Bielsko-Biała szykuje większy skok

W Bielsku-Białej pojawiły się już autobusy, które dopiero za kilka miesięcy pokażą się pasażerom na regularnych liniach. Cztery elektryczne przegubowce stoją teraz w zajezdni Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego, gdzie przechodzą odbiory i testy. To nie jest tylko nowy sprzęt – to kolejny mocny ruch w stronę cichszego i czystszego transportu w mieście.

  • Cztery długie elektryki czekają jeszcze na swój pierwszy kurs
  • Komfort dla pasażerów i ładowanie bez emisji na ulicach
  • Flota zmienia się szybciej, niż widać to z przystanku

Cztery długie elektryki czekają jeszcze na swój pierwszy kurs

Do Bielska-Białej w kwietniu dotarły cztery 18–metrowe autobusy elektryczne marki Solaris Bus & Coach. Z zewnątrz wyglądają jak klasyczne miejskie przegubowce, ale pod maską pracuje już zupełnie inna technologia – bez spalin i bez typowego miejskiego hałasu, który zwykle towarzyszy takim pojazdom.

Zanim wyjadą na trasy, muszą przejść pełny proces sprawdzeń. MZK prowadzi teraz szczegółowe odbiory techniczne, testy i instalację systemów potrzebnych do obsługi regularnych kursów. Dopiero później autobusy trafią tam, gdzie najbardziej ich widać i słychać mniej – na ulice miasta. Taki etap przejściowy jest dla pasażerów niewidoczny, ale decyduje o tym, czy nowy tabor będzie działał bez zgrzytów od pierwszego dnia.

Komfort dla pasażerów i ładowanie bez emisji na ulicach

Nowe pojazdy zostały wyposażone tak, by odpowiadały na codzienne potrzeby pasażerów, a nie tylko dobrze wyglądały w folderze. W środku są klimatyzacja, monitoring, ładowarki USB, systemy bezpieczeństwa oraz wyświetlacze pokazujące trasę przejazdu. To zestaw, który ma znaczenie zwłaszcza na dłuższych liniach i w godzinach największego ruchu, gdy autobus staje się dla wielu osób po prostu drugim miejscem pracy, szkoły albo powrotu do domu.

MZK podaje też, że autobusy są zeroemisyjne i będą ładowane na dwa sposoby:

  • z wykorzystaniem ładowarki tradycyjnej, czyli plug-in,
  • przez pantograf zamontowany na dachu.

Dla miasta to ważny krok, bo taki układ daje większą elastyczność w codziennej eksploatacji. Jedne pojazdy mogą wracać do zajezdni i ładować się klasycznie, inne korzystać z rozwiązania szybszego i bardziej automatycznego. W tle jest też zwykła praktyka komunikacji miejskiej – im sprawniej działa ładowanie, tym łatwiej utrzymać stabilny rozkład jazdy.

Flota zmienia się szybciej, niż widać to z przystanku

Zakup czterech przegubowych elektryków był możliwy dzięki wsparciu z Krajowego Planu Odbudowy. To tylko jeden element większej układanki, która w Bielsku-Białej układa się od miesięcy. MZK równolegle przygotowuje zaplecze i zamawia kolejne pojazdy, żeby zmiana nie była jednorazowym zastrzykiem, ale stałym przeobrażeniem całego taboru.

W ostatnich miesiącach działo się tu sporo:

  • w lutym rozpoczęła się budowa stacji ładowania w zajezdni,
  • w marcu dotarły pierwsze 12–metrowe autobusy elektryczne marki Irizar,
  • w trzecim kwartale tego roku planowana jest dostawa sześciu autobusów wodorowych Solaris Bus & Coach,
  • do końca 2026 roku na ulice Bielska-Białej ma wyjechać 38 nowych autobusów,
  • osiem z nich rozpoczęło już kursowanie na przełomie 2025 i 2026 roku.

Ponad połowę tej nowej floty mają stanowić pojazdy elektryczne lub wodorowe. Właśnie na tym opiera się hasło promowane przez MZK – Misja bez emisji. Dla pasażerów oznacza to nie tylko nowsze autobusy, ale też stopniową zmianę całego miejskiego transportu: od hałasu i spalin w stronę cichszej, bardziej przewidywalnej komunikacji.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.