Fałszywe bomby w Bielsku-Białej - służby reagują jak przy realnym zagrożeniu

Fałszywe bomby w Bielsku-Białej - służby reagują jak przy realnym zagrożeniu

FOT. Policja Bielsko-Biała

W kilku placówkach użyteczności publicznej w Bielsku-Białej pojawiły się zgłoszenia o rzekomym podłożeniu ładunków wybuchowych. To były działania kaskadowe - podobne informacje spływały jednocześnie z wielu miejsc w całej Polsce, a służby musiały sprawdzać każdy sygnał tak, jakby zagrożenie było prawdziwe.

Bielska Policja, strażacy i inne formacje odpowiedzialne za bezpieczeństwo nie odkładają takich alarmów na później. Każde zgłoszenie uruchamia działania sprawdzające i procedury, które mają chronić osoby przebywające w budynku. Nawet jeśli finalnie informacja okaże się fałszywa, służby reagują pełną gotowością.

W takich sytuacjach najważniejszy jest spokój. Osoby przebywające w obiekcie powinny słuchać poleceń pracowników, ochrony i funkcjonariuszy, którzy kierują ewakuacją. Trzeba wyjść najbliższą wyznaczoną drogą, nie wracać po rzeczy osobiste, nie zatrzymywać się z telefonem, by nagrywać zdarzenie, i nie blokować dojazdu służbom ratunkowym.

Jeśli ktoś zauważy porzucony pakunek albo przedmiot wzbudzający podejrzenia, nie powinien go dotykać ani sprawdzać zawartości. Należy od razu powiadomić obsługę obiektu albo służby. To prosta zasada, ale w takim momencie potrafi zdecydować o bezpieczeństwie wielu osób.

Za wywołanie fałszywego alarmu grozi odpowiedzialność karna. Jak przypominają służby, takie działanie angażuje ogromne siły i środki, które w tym samym czasie mogą być potrzebne przy prawdziwym pożarze, wypadku albo innym zagrożeniu. Kodeks karny nie traktuje takich numerów jako niewinnego żartu, bo skutki odczuwają wszyscy - od pracowników budynków po ratowników, którzy ruszają na sygnał.

To pokazuje, jak jeden fałszywy alarm potrafi w kilka chwil postawić na nogi cały system bezpieczeństwa i sparaliżować instytucję szybciej niż niejedno realne zagrożenie.

na podstawie: Policja Bielsko-Biała.