Uwaga! Burze (komunikat RSO)

Na Placu Ratuszowym błyszczały zabytkowe auta. Jury miało trudny wybór

Na Placu Ratuszowym błyszczały zabytkowe auta. Jury miało trudny wybór

FOT. UM Bielsko-Biała

Eleganckie samochody, stroje z epoki i tłum oglądający każdy szczegół – tak wyglądał finał Beskidzkiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych w Bielsku-Białej. Na Placu Ratuszowym pojawiły się auta pamiętające czasy przedwojenne, klasyczne modele z drugiej połowy XX wieku oraz załogi dopracowane od nakrycia głowy po rękawiczki. Tegoroczna edycja przyniosła wyjątkowo dużo pięknych pojazdów, dlatego jury przyznało aż 15 nagród. Na zakończenie kolumna samochodów przejechała przez miasto.

  • Stroje z epoki zdecydowały o zwycięstwie konkursu elegancji
  • Trudna trasa prowadziła przez Wisłę, Żywiec i Ustroń
  • Rodzinne załogi i rekordzista z Mercedesem z 1938 roku

Stroje z epoki zdecydowały o zwycięstwie konkursu elegancji

Konkurs elegancji był finałowym punktem 47. Międzynarodowego Beskidzkiego Rajdu Pojazdów Zabytkowych. Wydarzenie odbyło się pod patronatem prezydenta Bielska-Białej, a za jego organizację odpowiadała Komisja Pojazdów Zabytkowych Automobilklubu Beskidzkiego.

Do rajdu zgłosiło się prawie 60 załóg z Polski, Niemiec, Austrii i Czech. Wśród samochodów znalazły się także konstrukcje wyprodukowane przed 1939 rokiem. Podczas konkursu jury oceniało nie tylko stan i wygląd aut, lecz także dopasowanie ubioru uczestników do epoki oraz wieku pojazdu.

„Ważny jest wygląd załogi w strojach, dopasowanie do wieku samochodu, stopień zadbania o samochód” – mówił komandor wydarzenia Jacek Balicki.

Jak podkreślał, poziom tegorocznej rywalizacji był wyjątkowo wysoki. Zamiast jednej wyróżniającej się załogi organizatorzy musieli nagrodzić wiele ekip, przygotowując po trzy wyróżnienia w każdej klasie.

Puchar Prezydenta konkursu elegancji zdobyli Paweł i Marlena Kośmińscy z Izerokarkonoskiego Klubu Auto Retro. Do Bielska-Białej przyjechali Mercedesem-Benz 190 SL z 1955 roku. Paweł Kośmiński miał na sobie marynarkę w pepitkę, kaszkiet, chustę na szyi i skórzane rękawiczki. Jego żona wystąpiła w rozkloszowanej sukni w duże grochy, chuście na głowie i perłach.

Pozostałe nagrody otrzymali:

  • Marian Stoch – Chrysler 75 Sport Roadster z 1928 roku,
  • Jakub Bergandy – DeSoto Model K Roadster z 1929 roku,
  • Ireneusz Tomyślak – MG PA Roadster z 1934 roku,
  • Jiří Stonavský – Talbot M75 z 1929 roku,
  • Frank Libor – Ford V8 De Luxe Roadster z 1932 roku,
  • Ryszard Czepko – Tatra T600 Tatraplan z 1952 roku,
  • Wiktor Rybiński – MG Kabriolet A z 1960 roku,
  • Christoph Hauer – Renault 4 CV z 1960 roku,
  • Piotr Matuszek – Ford Mustang Coupe z 1967 roku,
  • Marian Pudełko – Chevrolet Corvette z 1963 roku,
  • Michał Bargiel – Porsche 356 BT5 z 1961 roku,
  • Jakub Dziedzic – Lancia Beta Montecarlo Coupe z 1975 roku,
  • Łukasz Sulima – Toyota Celica V z 1992 roku,
  • Artur Suchocki – Fiat 1200 Cabrio z 1963 roku,
  • Anna Bober – Volkswagen Garbus z 1973 roku.

Trudna trasa prowadziła przez Wisłę, Żywiec i Ustroń

Rajd trwał od 8 do 12 lipca. Uczestnicy przemierzali trasy wokół Wisły, Żywca i Ustronia, a jednym z wymagających punktów przejazdu była dwukrotnie pokonywana Przełęcz Salmopolska.

„Dużo się działo. W rajdzie wzięło udział bardzo dużo załóg, bo aż pięćdziesiąt sześć” – opowiadał Jacek Balicki.

Komandor wspominał również o próbach sportowych przy starej fabryce FSM-u oraz pod Dębowcem. Załogi odwiedziły także Ogrody Kapiasa. Trasa wymagała od kierowców sprawnego prowadzenia zabytkowych samochodów, ale w zamian oferowała widokowe odcinki w Beskidach.

W źródłowych informacjach pojawiają się dwie liczby dotyczące przedwojennych aut. Wśród zgłoszonych pojazdów dziewięć wyprodukowano przed 1939 rokiem, natomiast Jacek Balicki mówił o 11 takich samochodach uczestniczących w rajdzie. Dwa z nich nie ukończyły przejazdu z powodu awarii.

Na trasie można było zobaczyć między innymi DeSoto z 1929 roku, rzadkiego Talbota, BMW 327, trzy modele MG oraz samochody marki Mercedes. Wśród bardziej rozpoznawalnych pojazdów znalazły się także Warszawa i Syrena 101, które coraz rzadziej pojawiają się na tego typu imprezach. Jednym z najbardziej niezwykłych uczestników był Chrysler 75X, mający za sobą starty w rajdach na kilku kontynentach.

Rodzinne załogi i rekordzista z Mercedesem z 1938 roku

Beskidzki rajd od lat łączy organizatorów i uczestników. Jacek Balicki przygotowuje wydarzenie razem z żoną, córką i synem. Każda osoba ma przypisane zadania, a wieloletnie doświadczenie pozwala rodzinie organizować imprezę bez rozbudowanych spotkań – większość spraw załatwiana jest telefonicznie. W organizacji pomagają także sponsorzy.

„Każdy ma swoje zadanie, nie przeszkadzamy sobie wzajemnie” – mówił komandor.

Rodzinny charakter ma również część uczestnicząca w rajdzie. Do Bielska-Białej przyjeżdżają całe rodziny, w niektórych przypadkach już trzy pokolenia miłośników zabytkowej motoryzacji. Załogi przybywają z centralnej Polski, a także z Austrii.

„Jak ktoś łapie tego bakcyla, to już wiąże ludzi na zawsze” – podsumował Jacek Balicki.

Najdłuższą historię udziału w Beskidzkim Rajdzie ma Janusz Peszek z Automobilklubu Śląskiego i Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska. Był uczestnikiem pierwszej edycji imprezy. Poza dwuletnią przerwą startował we wszystkich kolejnych rajdach, a podczas tegorocznej edycji przyjechał Mercedesem-Benz 170 V Cabrio z 1938 roku.

Finałem wydarzenia była kawalkada zabytkowych samochodów, która przejechała przez Bielsko-Białą. Połączenie przejazdów sportowych, konkursu elegancji i miejskiej parady ponownie pozwoliło oglądać auta z różnych epok nie tylko uczestnikom rajdu, lecz także osobom obserwującym wydarzenie na trasie.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Bielsko-Biała). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.