Deszcz nie zatrzymał Biegu Fiata. Na mecie padły wyniki warte życiówek

Deszcz nie zatrzymał Biegu Fiata. Na mecie padły wyniki warte życiówek

FOT. Urząd Miejski w Bielsku-Białej

W Bielsku–Białej padało, ale na trasie 32. Biegu Fiata i tak zrobiło się głośno od kroków, dopingu i oddechów urywanych na finiszu. Ponad 1,7 tysiąca osób wyszło na 10-kilometrową trasę, a część z nich po przekroczeniu mety mówiła wprost, że mokra aura tylko pomogła. Najmocniej widać było to u tych, którzy przyjechali po szybkie czasy i wrócili z rekordami albo zwycięstwem.

  • Z Warszawskiej ruszyli najpierw zawodnicy na wózkach, potem cały biegowy tłum
  • Najszybsi uznali deszcz za sprzymierzeńca
  • Bieg z długą historią i rekordem, który wciąż czeka na poprawę

Z Warszawskiej ruszyli najpierw zawodnicy na wózkach, potem cały biegowy tłum

Start ustawiono przy ulicy Warszawskiej, niedaleko dawnej bramy FCA Poland. Stamtąd jako pierwsi ruszyli czterej zawodnicy i jedna zawodniczka na wózkach. Kilka minut później na trasę wpadła już reszta stawki – ponad 1700 osób, w tym około 600 mieszkańców Bielska–Białej.

Trasa od lat ma ten sam, dobrze znany biegaczom układ. Dziesięć kilometrów prowadzi przez główne ulice miasta, a finisz czeka na Placu Ratuszowym. To właśnie tam zebrało się sporo kibiców, którzy mimo deszczu nie odpuścili i czekali z okrzykami na kolejnych finiszerów.

Kierownik biegu Andrzej Filipiak życzył uczestnikom rekordów życiowych, powodzenia i satysfakcji z biegu. W takim dniu brzmiało to bardziej jak konkretna zachęta niż kurtuazyjny gest. Mokra nawierzchnia, niska temperatura i chłodny powietrzny opór nie odstraszyły tych, którzy liczyli na szybkie bieganie.

Najszybsi uznali deszcz za sprzymierzeńca

W rywalizacji mężczyzn najlepszy okazał się Derrick Chege Njorogoe. Kenijczyk trenujący w Debreczynie na Węgrzech pokonał 10 kilometrów w 29 minut i 24 sekundy. Tuż za nim finiszował Mateusz Mrówka z Rybnika , a trzecie miejsce zajął Gabriel Kuropatwa z Bielska–Białej.

Wśród kobiet wygrała Sylwia Indeka z Jankowic, reprezentująca Aktywną Pszczynę. Na metę wbiegła po 34 minutach. Drugie i trzecie miejsce zajęły Kenijki – Caren Chepkwony Chepkemoi oraz Wambui Kiairie Loise.

Mrówka był jednocześnie pierwszym Polakiem na mecie i drugim zawodnikiem całego biegu. Jego wynik – 29 minut i 42 sekundy – dał mu nie tylko bardzo mocne miejsce w klasyfikacji, ale też rekord życiowy. Sam nie ukrywał zadowolenia.

„Złamać trzydzieści minut to jest coś” – mówił po biegu.

Dodał też, że trasa w Bielsku–Białej sprzyja szybkiemu tempu, a deszcz tylko pomógł. W jego ocenie organizm lepiej znosił wysiłek, bo chłód dawał naturalne ochłodzenie.

„Deszcz to jest bardzo dobra pogoda do biegania” – podkreślił.

Dla Mateusza Mrówki start miał jeszcze jeden ciężar. Wynik w Bielsku–Białej przypieczętował jego zwycięstwo w Pucharze Euroregionu Beskidy, na który składają się trzy biegi: Półmaraton wokół Jeziora Żywieckiego, Cieszyński Bieg Fortuny i właśnie Bieg Fiata. To zamyka biegowy tryptyk, w którym liczy się nie tylko jeden mocny start, ale regularność przez cały sezon.

Bieg z długą historią i rekordem, który wciąż czeka na poprawę

Bieg Fiata od 1993 roku na stałe wpisuje się w kalendarz sportowych wydarzeń miasta. Przez ten czas dystans się nie zmienił – nadal wynosi 10 kilometrów, a trasa prowadzi przez centralne ulice Bielska–Białej, dzięki czemu rywalizacja ma wyraźnie miejski charakter i jest dobrze widoczna dla przechodniów oraz kibiców.

Rekord imprezy pozostaje mocny. Wynosi 28 minut i 58 sekund, a należy do Kenijczyka Alberta Kipkorira Tonui. Tegoroczne wyniki pokazują jednak, że przy odpowiednich warunkach i mocnej obsadzie nawet deszcz nie zamyka drogi do szybkiego biegania. Właśnie dlatego Bieg Fiata wciąż przyciąga zarówno zawodników szukających miejsca na podium, jak i tych, którzy polują po prostu na własną życiówkę.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miejski w Bielsku-Białej). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.