Linoryty i mural trafiły do Bielska–Białej. Młodzi plastycy sprawdzili siłę słowa

Linoryty i mural trafiły do Bielska–Białej. Młodzi plastycy sprawdzili siłę słowa

W szkolnych pracowniach i na ulicach Bielska–Białej ten sam pomysł zmienił się w obrazy, hasła i mural. Uczennice i uczniowie Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Juliana Fałata pokazali, że słowo nie musi kończyć życia na papierze – może jeszcze wejść w grafikę, zawisnąć na ścianie i zacząć działać w miejskiej przestrzeni. Projekt „Graforyzm – między słowem a działaniem” wsparła Fundacja Rodziny Staraków, a w pracy nad nim ważną rolę odegrała także Fundacja Loesje Polska.

  • Z krótkich haseł powstały obrazy, które zatrzymują na chwilę
  • Linoryty trafiły do Punktu 11 i na przystanki autobusowe
  • Mural przy Sikorskiego dopisał trzeci rozdział projektu

Z krótkich haseł powstały obrazy, które zatrzymują na chwilę

W projekcie wzięło udział 37 osób z klas przedmaturalnych. Nad całością czuwały Iwona Korus, Klaudia Lata i Jadwiga Jarosz. To nie był jedynie szkolny eksperyment, ale dopracowane działanie, które od początku miało sprawdzić, co stanie się z komunikatem, gdy przejdzie drogę od słowa do znaku, od skojarzenia do obrazu.

Punktem wyjścia były warsztaty językowe prowadzone przez Fundację Loesje Polska. Młodzież pracowała na krótkich tekstach inspirowanych tym, co można wyczytać z miejskich tablic, ścian i ulotek. Potem te komunikaty zyskały nowe znaczenia – czasem przewrotne, czasem żartobliwe, a czasem zaskakująco celne. Właśnie na tym polegał urok przedsięwzięcia: prosty zapis nie zatrzymywał się w słowie, tylko przenosił się do grafiki.

Linoryty trafiły do Punktu 11 i na przystanki autobusowe

Jednym z efektów pracy jest 18 linorytów pokazanych w Punkcie 11. Wystawa pozwala zobaczyć, jak bardzo zmienia się odbiór hasła, kiedy dochodzi do niego ślad ręki, faktura papieru i rytm cięcia w matrycy. To ważne zwłaszcza dziś, gdy przekaz w przestrzeni publicznej bywa szybki i jednorazowy, a tutaj każdy detal każe się zatrzymać na dłużej.

W pracach pojawiają się gry brzmieniowe, wieloznaczne sformułowania i nawiązania do lokalnego tła. Młodzi twórcy sięgają też po tematy społeczne i ekologiczne, ale robią to bez nadęcia – raczej z lekkim ukłuciem ironii niż z moralizowaniem. Właśnie dlatego te plakaty mają szansę wybrzmieć także poza galerią.

Wszystkie grafiki przygotowano również w formie nadającej się do prezentacji na przystankach autobusowych. Przez kwiecień pojawiają się więc w miejskim obiegu, gdzie nikt nie planuje długiego oglądania, a mimo to właśnie tam sztuka może zadziałać najmocniej. Na chwilę wyrywa wzrok z codziennego pośpiechu i podsuwa myśl, która zostaje na dłużej.

Mural przy Sikorskiego dopisał trzeci rozdział projektu

Trzecią odsłoną przedsięwzięcia był mural wykonany w marcu na ścianie kamienicy przy ul. gen. Władysława Sikorskiego 10, tuż obok szkoły. Geometryczne bryły budynków w czerni, bieli i żółci zestawiono z jasną formą przypominającą górę. W kompozycji pojawił się też napis „Głową w murach” – przewrotne odwrócenie znanego powiedzenia i jednocześnie komentarz do relacji człowieka z miejskim otoczeniem.

Autorki muralu odwołały się do bielskiego pejzażu, w którym miejskie mury spotykają się z górskim tłem. Zwróciły też uwagę na coś bardziej uniwersalnego – na potrzebę wyobraźni, bez której trudno wyjść poza utarte schematy. I właśnie w tym miejscu projekt „Graforyzm – między słowem a działaniem” domyka się najlepiej: jako spotkanie szkoły, miasta i sztuki, która nie chce wisieć obok życia, tylko wchodzi w nie wprost.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.