Sto lat Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR – poezja, dziecięce zwoje i życzenia Rady Miejskiej

3 min czytania
Sto lat Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR – poezja, dziecięce zwoje i życzenia Rady Miejskiej

FOT. Urząd Miejski w Bielsku-Białej

W Ewangelickim Domu Opieki SOAR obchodzono podniosłe i czułe urodziny stoletniej poetki. Wśród kwiatów, śpiewu i ręcznie przygotowanego zwoju z życzeniami pojawiły się gratulacje z Rady Miejskiej oraz akcent duchowy parafii. W Bielsko‑Białej spotkały się dziś pokolenia — od dzieci na zimowisku po wieloletnich przyjaciół jubilatki.

  • Święto w SOAR – życzenia, muzyka i niezwykły zwój
  • Życie i twórczość pani Ireny – od Kornicza przez Opole po Bielsko‑Białą

Święto w SOAR – życzenia, muzyka i niezwykły zwój

W przytulnej sali Ewangelickiego Domu Opieki SOAR goście zebrali się, by uczcić setne urodziny Ireny De Maria. Obecni byli przedstawiciele Rady Miejskiej, którzy złożyli gratulacje i upominki, oraz pastor parafii ewangelicko‑augsburskiej w Białej, Robert Augustyn. Chwilę wzruszenia przyniosło przekazanie kilkumetrowego zwoju papieru — dzieci z parafii, przebywające na zimowisku, zapisały i narysowały na nim swoje życzenia.

“Nie wierzę, że pani ma sto lat. W dniu tych wyjątkowych urodzin składamy pani najserdeczniejsze życzenia w imieniu całej rady i wszystkich mieszkańców naszego miasta. Proszę przyjąć kwiaty, listy gratulacyjne i upominki.”
Karol Markowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku‑Białej

Na zakończenie spotkania wszyscy odśpiewali znaną melodię „Sto lat” – śpiew zabarwiła jednak tradycyjna fraza: „Długo, długo, długo niech żyje nam!”, a pianino podkreśliło domowy, rodzinny charakter uroczystości. Drobne gesty, jak dziecięce rysunki i dyplomy, zrobiły na jubilatce widoczne wrażenie.

Życie i twórczość pani Ireny – od Kornicza przez Opole po Bielsko‑Białą

Irena De Maria urodziła się w Korniczu w roku 1926; jej ścieżka życiowa prowadziła przez różne środowiska kulturalne i naukowe. Jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego, germanistką, pedagogiem, znawczynią literatury niemieckiej i austriackiej oraz posiadaczką licencji pilota wycieczek zagranicznych. Przez lata była związana z Opolem i tam debiutowała w publikacjach, m.in. w Almanachu Artystycznym Opole 1957, współpracowała też z redakcją Dziennika Zachodniego.

W 2004 roku ukazał się jej tomik wierszy Zielone miniatury czasu — poezja, w której wracają fascynacja przyrodą i rozważania nad duchowością człowieka. Jeden z fragmentów jej wczesnych utworów brzmi jak ciche zobowiązanie do zostawienia śladu:

“coś przecież trzeba po sobie zostawić”
— fragment wiersza autorstwa Ireny De Maria

Reszta wiersza rozbudowuje ten motyw obrazami pamięci, natury i poszukiwania natchnienia. W życiu prywatnym pani Irena mówiła o sobie jako o osobie mającej “dwie ojczyzny” — Polskę i Austrię — podkreślając wpływ rodzinnego domu, gdzie mama mówiła po polsku, a ojciec uczył mowy naddunajskiej.

Jej życiowe motto cytuje T. Gibsona:

“Jako ludzie zostaliśmy zaprogramowani do miłości. Nie jesteśmy jedynie biologicznymi maszynami, których celem jest przetrwanie, ale istotami stworzonymi do pięknych szczęśliwych relacji.”
T. Gibson

Na co dzień Irena De Maria nadal pisze wiersze, dużo czyta i czerpie energię z kontaktów z przyjaciółmi — a zdziwienie wzbudza fakt, że robi to bez okularów. Spotkanie w SOAR było nie tylko hołdem dla skończonego wieku, lecz także przypomnieniem o wartości literackiej i kulturalnej aktywności seniorów oraz o tym, jak jednostkowe historie splatają się z życiem miasta.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.

Autor: krystian