Sto lat Ireny De Maria w Ewangelickim Domu Opieki SOAR – poezja, dziecięce zwoje i życzenia Rady Miejskiej

FOT. Urząd Miejski w Bielsku-Białej
W Ewangelickim Domu Opieki SOAR obchodzono podniosłe i czułe urodziny stoletniej poetki. Wśród kwiatów, śpiewu i ręcznie przygotowanego zwoju z życzeniami pojawiły się gratulacje z Rady Miejskiej oraz akcent duchowy parafii. W Bielsko‑Białej spotkały się dziś pokolenia — od dzieci na zimowisku po wieloletnich przyjaciół jubilatki.
- Święto w SOAR – życzenia, muzyka i niezwykły zwój
- Życie i twórczość pani Ireny – od Kornicza przez Opole po Bielsko‑Białą
Święto w SOAR – życzenia, muzyka i niezwykły zwój
W przytulnej sali Ewangelickiego Domu Opieki SOAR goście zebrali się, by uczcić setne urodziny Ireny De Maria. Obecni byli przedstawiciele Rady Miejskiej, którzy złożyli gratulacje i upominki, oraz pastor parafii ewangelicko‑augsburskiej w Białej, Robert Augustyn. Chwilę wzruszenia przyniosło przekazanie kilkumetrowego zwoju papieru — dzieci z parafii, przebywające na zimowisku, zapisały i narysowały na nim swoje życzenia.
“Nie wierzę, że pani ma sto lat. W dniu tych wyjątkowych urodzin składamy pani najserdeczniejsze życzenia w imieniu całej rady i wszystkich mieszkańców naszego miasta. Proszę przyjąć kwiaty, listy gratulacyjne i upominki.”
— Karol Markowski, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Bielsku‑Białej
Na zakończenie spotkania wszyscy odśpiewali znaną melodię „Sto lat” – śpiew zabarwiła jednak tradycyjna fraza: „Długo, długo, długo niech żyje nam!”, a pianino podkreśliło domowy, rodzinny charakter uroczystości. Drobne gesty, jak dziecięce rysunki i dyplomy, zrobiły na jubilatce widoczne wrażenie.
Życie i twórczość pani Ireny – od Kornicza przez Opole po Bielsko‑Białą
Irena De Maria urodziła się w Korniczu w roku 1926; jej ścieżka życiowa prowadziła przez różne środowiska kulturalne i naukowe. Jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego, germanistką, pedagogiem, znawczynią literatury niemieckiej i austriackiej oraz posiadaczką licencji pilota wycieczek zagranicznych. Przez lata była związana z Opolem i tam debiutowała w publikacjach, m.in. w Almanachu Artystycznym Opole 1957, współpracowała też z redakcją Dziennika Zachodniego.
W 2004 roku ukazał się jej tomik wierszy Zielone miniatury czasu — poezja, w której wracają fascynacja przyrodą i rozważania nad duchowością człowieka. Jeden z fragmentów jej wczesnych utworów brzmi jak ciche zobowiązanie do zostawienia śladu:
“coś przecież trzeba po sobie zostawić”
— fragment wiersza autorstwa Ireny De Maria
Reszta wiersza rozbudowuje ten motyw obrazami pamięci, natury i poszukiwania natchnienia. W życiu prywatnym pani Irena mówiła o sobie jako o osobie mającej “dwie ojczyzny” — Polskę i Austrię — podkreślając wpływ rodzinnego domu, gdzie mama mówiła po polsku, a ojciec uczył mowy naddunajskiej.
Jej życiowe motto cytuje T. Gibsona:
“Jako ludzie zostaliśmy zaprogramowani do miłości. Nie jesteśmy jedynie biologicznymi maszynami, których celem jest przetrwanie, ale istotami stworzonymi do pięknych szczęśliwych relacji.”
— T. Gibson
Na co dzień Irena De Maria nadal pisze wiersze, dużo czyta i czerpie energię z kontaktów z przyjaciółmi — a zdziwienie wzbudza fakt, że robi to bez okularów. Spotkanie w SOAR było nie tylko hołdem dla skończonego wieku, lecz także przypomnieniem o wartości literackiej i kulturalnej aktywności seniorów oraz o tym, jak jednostkowe historie splatają się z życiem miasta.
na podstawie: UM Bielsko-Biała.
Autor: krystian

