Szpitale powiatowe wchodzą w czarny tydzień, a napięcie czuć też w Bielsku-Białej

Szpitale powiatowe wchodzą w czarny tydzień, a napięcie czuć też w Bielsku-Białej

FOT. Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej

W szpitalach powiatowych zaczyna się tydzień, w którym czarne plakaty mają mówić głośniej niż kolejne ostrzeżenia. Do akcji „Czarny tydzień” włącza się Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, a solidarność z protestem deklarują także placówki prowadzone przez Powiat Bielski. Samorządowcy nie ukrywają, że nie chodzi już o pojedyncze problemy w jednej lecznicy, lecz o system, który od miesięcy traci równowagę. W tle są rosnące koszty, zbyt małe kontrakty i obawa, że pacjenci pierwsi odczują skutki przeciągającego się sporu o pieniądze.

  • Koszty i kontrakty nie pozwalają szpitalom złapać oddechu
  • Powiaty dopłacają do szpitali kosztem innych zadań
  • W „czarnym tygodniu” najgłośniej wybrzmi pytanie o bezpieczeństwo pacjentów

Koszty i kontrakty nie pozwalają szpitalom złapać oddechu

Placówki powiatowe od dawna działają na granicy finansowej wytrzymałości. Związek Powiatów Polskich i OZPSP wskazują, że wydatki na leczenie, energię, płace i utrzymanie infrastruktury rosną szybciej niż środki, które szpitale dostają z NFZ. W takim układzie nawet dobrze prowadzone jednostki wpadają w spiralę zadłużenia, a codzienna praca zamiast stabilności przynosi coraz większą walkę o płynność.

Do protestu dołącza także Związek Powiatów Polskich, zrzeszający ponad 300 powiatów i miast na prawach powiatu. Samorządowcy zwracają uwagę, że źródło kłopotów leży wysoko – w wycenie świadczeń, zasadach kontraktowania, regulacjach płacowych i dokładaniu nowych obowiązków bez zapewnienia pieniędzy na ich realizację. To dlatego protest nie jest odczytywany jako lokalny spór o jedną placówkę, ale jako sygnał, że cały model ochrony zdrowia potrzebuje korekty.

Powiaty dopłacają do szpitali kosztem innych zadań

W tej układance szczególnie mocno wybrzmiewa rola powiatów, które jako organy tworzące szpitale muszą zasypywać kolejne dziury z własnych budżetów. A to oznacza mniej pieniędzy na drogi, oświatę, transport czy inne zadania publiczne, które też nie są dziś finansowane bez napięć. Właśnie dlatego placówki prowadzone przez Powiat Bielski solidaryzują się z protestem – bo lokalny budżet nie jest z gumy, a koszty leczenia nie zatrzymują się na granicy administracyjnej.

Związek Powiatów Polskich przypomina, że samorządy nie mają realnego wpływu na decyzje, które rozkręcają finansową presję na szpitale, a mimo to to one muszą brać na siebie skutki tych decyzji. W tej sytuacji rola powiatów staje się nie tyle wsparciem, ile przymusową poduszką bezpieczeństwa dla systemu, który sam nie potrafi się zbilansować.

W „czarnym tygodniu” najgłośniej wybrzmi pytanie o bezpieczeństwo pacjentów

Organizatorzy akcji mówią, że stawką nie są już wyłącznie księgi rachunkowe lecznic. Z ich perspektywy najważniejsze skutki kryzysu widać przy łóżkach pacjentów i w rejestracjach. Gdy pieniędzy brakuje, rosną kolejki, trudniej utrzymać pełną dostępność świadczeń, pojawiają się problemy kadrowe, a w skrajnych przypadkach zamykane są oddziały.

W ostatnich miesiącach Związek Powiatów Polskich alarmował o narastającym kryzysie, kierował apele do Ministerstwa Zdrowia, brał udział w pracach parlamentarnych i doprowadził do specjalnego posiedzenia plenarnego Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Mimo tego oczekiwana reakcja rządu wciąż się nie pojawiła. Teraz ZPP wzywa samorządy powiatowe do włączenia się w „Czarny tydzień” i do prowadzenia działań informacyjnych na miejscu, a jednocześnie apeluje do premiera i rządu o szybkie decyzje naprawcze.

W efekcie widać już:

– mniej dostępnych świadczeń,
– dłuższe kolejki,
– zamykane oddziały,
– coraz większe braki kadrowe.

na podstawie: Powiat Bielsko-Biała.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.