BKS był o krok od finału, ale Rzeszów zatrzasnął drzwi w czterech setach

BKS był o krok od finału, ale Rzeszów zatrzasnął drzwi w czterech setach

W rzeszowskiej hali długo pachniało niespodzianką, bo bielszczanki ani myślały składać broni. Po wtorkowym zwycięstwie w Bielsko–Białej potrafiły jeszcze raz podnieść temperaturę półfinału, urywając DevelopResowi seta i przez fragmenty meczu dyktując warunki. Ostatecznie mistrzynie Polski znalazły sposób na BKS BOSTIK ZGO i wygrały 3:1, ale cała seria była znacznie bardziej zacięta, niż sugerowali przed startem eksperci. Dla zespołu Bartłomieja Piekarczyka to koniec marzeń o finale, lecz nie koniec sezonowej stawki – teraz przed drużyną walka o brąz z UNI Opole.

  • Bielszczanki znów weszły w mecz bez kompleksów
  • Drugi set dał nadzieję, jakiej w hali nie dało się zagłuszyć
  • Rzeszów przyspieszył wtedy, gdy BKS zaczął gonić od zera

Bielszczanki znów weszły w mecz bez kompleksów

Bartłomiej Piekarczyk postawił od początku na Ljubicę Kecman i Martę Orzyłowską, czyli siatkarki, które dobrze spisały się już we wtorek, gdy wchodziły z ławki w Bielsku–Białej. Rzeszowianki szybko złapały rytm i po kilku minutach prowadziły 7:3, opierając grę na obronie i mocnych atakach Taylor Bannister. BKS odpowiedział blokiem Aleksandry Gryki, a potem zaczął skracać dystans dzięki akcjom z obiegnięcia i skuteczniejszej grze w środku.

Pierwszy set był też próbą nerwów na trybunach. Bielska grupa kibiców trzymała poziom przy znacznie liczniejszym sektorze gospodarzy, a sam mecz przez długie fragmenty szedł punkt za punkt. Końcówka należała jednak do DevelopResu, który domknął partię 25:20.

Drugi set dał nadzieję, jakiej w hali nie dało się zagłuszyć

To właśnie druga odsłona pokazała, jak blisko finału potrafił być BKS. Przyjezdne zaczęły od mocnego uderzenia i błyskawicznie odskoczyły na 5:0. Przewaga rosła z każdą kolejną akcją, a po asie Marty Orzyłowskiej na tablicy było już 15:7 dla bielszczanek.

Rzeszów nie zamierzał odpuszczać i po zagrywkach Oliwii Sieradzkiej, która weszła za Taylor Bannister, zaczął odrabiać straty. BKS uspokoił jednak grę, a w samej końcówce znów przyspieszył. Gdy Kertu Laak zdobyła dwa kolejne punkty, było 23:20 dla zespołu z Bielska–Białej. Piłkę setową wywalczyła Ljubica Kecman, a właśnie ona zakończyła partię, obijając blok rywalek. Wynik 25:23 wyrównał półfinał i na moment kompletnie zmienił atmosferę w hali.

Rzeszów przyspieszył wtedy, gdy BKS zaczął gonić od zera

Trzeci set zaczął się dla bielszczanek najgorzej, jak mógł. DevelopRes ruszył od prowadzenia 5:0 i choć BKS próbował wrócić do gry po czasie wziętym przez trenera Piekarczyka, strata zaczęła rosnąć zbyt szybko. Gdy gospodynie uciekły na 16:8, na boisku pojawiły się między innymi Réka Bozóki–Szedmák, Martyna Podlaska, Agata Michalewicz i Klaudia Nowakowska. Zmiany przyniosły kilka lepszych akcji, ale nie wystarczyły, by naprawdę zagrozić Rzeszowowi. Set zakończył się wynikiem 25:20.

W czwartej partii BKS jeszcze raz próbował postawić wszystko na jedną kartę. Po wyrównanym początku bielszczanki odrobiły straty i wyszły nawet na prowadzenie 11:10, ale gospodynie szybko przejęły inicjatywę. Od stanu 12:16 przewaga DevelopResu była już zbyt wyraźna, by dało się ją zniwelować samą ambicją. Rzeszowianki wygrały 25:18, cały mecz 3:1 i to one zagrają w finale TAURON Ligi z PGE Budowlanymi Łódź .

Za MVP spotkania uznano Aleksandrę Szczygłowską. Po stronie BKS zostaje przede wszystkim poczucie, że półfinał nie był przegrany bez walki. Bielszczanki potrafiły zepchnąć mistrzynie Polski do defensywy, ale w decydujących fragmentach to DevelopRes miał więcej spokoju i mocniejszą końcówkę. Teraz przed zespołem z Bielska–Białej ostatni ważny etap sezonu – rywalizacja o brąz z UNI Opole.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.