W Bielsku-Białej wydłużają kości, gdy jedna kończyna zostaje w tyle

3 min czytania
W Bielsku-Białej wydłużają kości, gdy jedna kończyna zostaje w tyle

W Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku-Białej trafiają dzieci i nastolatki, u których jedna kończyna nie nadąża za drugą albo wada rozwija się razem ze wzrostem. To nie jest jeden prosty zabieg, lecz cały zestaw metod dobieranych do wieku i skali problemu. Czasem chodzi o milimetry, czasem o kilka centymetrów, a czasem o leczenie rozpisane na kolejne etapy. Dla pacjenta stawką jest nie tylko sprawniejszy ruch, ale też mniejsze ryzyko bólu i przeciążeń w przyszłości.

  • Od jednego milimetra do kilku centymetrów lekarze dobierają inną drogę
  • Nie warto czekać, aż nierówność sama się wyrówna
  • Po zabiegu liczy się nie tylko długość kości, ale też spokój na lata

Od jednego milimetra do kilku centymetrów lekarze dobierają inną drogę

W bielskim szpitalu wykonywane są zabiegi chirurgicznego wydłużania kości zarówno przy skróceniu kończyny, jak i przy bardziej złożonych deformacjach rozwojowych, które potrafią ujawnić się dopiero z wiekiem. Skrócenie może być wrodzone, pojawić się w trakcie wzrastania dziecka albo być następstwem urazu czy choroby. To właśnie dlatego leczenie wymaga precyzji, a nie jednego sztywnego schematu.

Zakres możliwości jest szeroki, bo można wydłużać zarówno kości długie kończyn, jak i krótkie kości ręki oraz stopy. Przy niewielkich różnicach, sięgających do centymetra, często wystarcza jeden zabieg operacyjny. Gdy skrócenie ma od 1 do 3 centymetrów i dziecko nadal rośnie, lekarze sięgają po czasową epifizjodezę, czyli blokowanie wzrostu zdrowej, szybszej kończyny. U młodzieży, której szkielet jest już dojrzały, stosuje się osteotomię dystrakcyjną z użyciem zewnętrznego stabilizatora kości.

„Najczęściej jest to leczenie wieloetapowe” – wyjaśnia lek. Jakub Ptaszkiewicz, specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu.

Nie warto czekać, aż nierówność sama się wyrówna

Lekarz zwraca uwagę, że takie zabiegi wykonuje się u pacjentów w różnym wieku, ale nie wszystkie metody są dostępne dla każdego. Część z nich można zastosować tylko w okresie wzrostu, dlatego przy deformacji albo podejrzeniu nierówności kończyn nie ma sensu odkładać wizyty u specjalisty. Im wcześniej padnie diagnoza, tym większa szansa, że leczenie zostanie dobrane do realnych potrzeb dziecka, a nie do zaawansowania problemu.

W szpitalu w Bielsku-Białej tego typu operacje wykonywane są głównie u dzieci i młodzieży z południowej części województwa śląskiego. To efekt konieczności ścisłej kontroli pooperacyjnej, która w takich przypadkach ma duże znaczenie dla dalszego przebiegu leczenia. Najcięższe, rzadkie wady wrodzone trafiają z kolei do ośrodków referencyjnych działających w ramach Krajowego Programu Leczenia Wad Ubytkowych i Wydłużania Kończyn u Dzieci.

Po zabiegu liczy się nie tylko długość kości, ale też spokój na lata

Tego typu leczenie nie kończy się na wyrównaniu różnicy długości. Jego celem jest także odciążenie organizmu na dłuższą metę, bo nierówność kończyn może prowadzić do wtórnych zmian zwyrodnieniowych, przewlekłych bólów przeciążeniowych i problemów z poruszaniem się. Dlatego wydłużanie kości bywa traktowane nie jako poprawka estetyczna, ale jako sposób na zatrzymanie kłopotów, które z czasem potrafią narastać.

Jak podkreśla Jakub Ptaszkiewicz, zabiegi kompleksowego leczenia deformacji wrodzonych, rozwojowych i pourazowych „uwalniają od dolegliwości, poprawiają komfort oraz wydolność fizyczną pacjentów”. W wielu przypadkach dochodzi do tego jeszcze inny, mniej medyczny, ale równie ważny efekt – poprawa wyglądu, która potrafi zdjąć z młodego pacjenta ciężar kompleksów i przywrócić zwykłą swobodę ruchu oraz codziennego funkcjonowania.

na podstawie: Urząd Miejski w Bielsku-Białej.

Autor: krystian