Wieczór, który zamienił Książnicę w kronikę 50 lat poezji

4 min czytania
Wieczór, który zamienił Książnicę w kronikę 50 lat poezji

W Książnicy Beskidzkiej tego wieczoru trudno było mówić o zwykłym spotkaniu autorskim. Sala szybko wypełniła się ludźmi, dla których Mirosław Bochenek od lat jest czymś więcej niż nazwiskiem z tomików i płyt. W Światowym Dniu Poezji Bielsko–Biała dostała benefis, który brzmiał jak skrzyżowanie koncertu, wspomnień i bardzo osobistej kroniki miasta. W centrum wszystkiego stał poeta, felietonista i autor tekstów, który od pół wieku nie przestaje szukać nowych form dla tych samych emocji.

  • W Książnicy Beskidzkiej benefis miał ciężar wspólnej pamięci
  • Muzyka przejęła teksty i poprowadziła je dalej
  • Dorobek, który wyszedł poza literaturę i wrócił jako piosenka

W Książnicy Beskidzkiej benefis miał ciężar wspólnej pamięci

19 marca w Książnicy Beskidzkiej odbył się wieczór zatytułowany Echa miasta, przygotowany z okazji 50 lat twórczości Mirosława Bochenka. To był jubileusz, na który przyszli artyści, przyjaciele, współpracownicy, znajomi ze szkolnych lat i przedstawiciele miasta. Taki tłum nie pojawia się przypadkiem – zwłaszcza wtedy, gdy świętuje się autora, którego słowa przez lata trafiały zarówno do książek, jak i na sceny muzyczne.

Dyrektorka Książnicy Beskidzkiej Katarzyna Ruchała mówiła, że benefis organizuje się dla ludzi, którzy zostawiają po sobie trwały ślad.

„Benefis organizuje się tylko dla tych, którzy pozostawiają po sobie ślad”.

Podkreślała też, że Bochenek nie tylko tworzył kulturę, ale potrafił łączyć ludzi i uruchamiać relacje, których nie da się zmierzyć żadną statystyką. Sam bohater wieczoru przyjął to spotkanie z wyraźnym wzruszeniem. Przyznał, że cieszy go tak duża obecność i że ma nadzieję na „miłe, ciekawe, mądre przeżycie”.

W tym geście było coś więcej niż uprzejmość wobec publiczności. To był sygnał, że poezja Bochenka nie odkleja się od życia, tylko z niego wyrasta i do niego wraca.

Muzyka przejęła teksty i poprowadziła je dalej

Wieczór od początku prowadzono tak, by słowo nie stało w miejscu. Janusz Kohut przy fortepianie, Joanna Korpiela–Jatkowska i Tomasz Madzia przypomnieli dwa utwory z kantaty Styczeń 1863, do której Mirosław Bochenek napisał tekst. Ten fragment dobrze pokazał, jak naturalnie jego słowa wchodzą w muzykę – bez szkolnej patyny, za to z wyczuwalnym rytmem i emocją.

Później głos zabrał sam poeta. Opowiadał, że pisanie tekstów piosenek przyszło późno i w pewnym sensie przypadkiem, a on sam bardziej czuje w sobie poetę niż tekściarza. Z przymrużeniem oka dodał, że jest „spod znaku Ryb”, a ludzie urodzeni w lutym i marcu często mają szerokie podejście do sztuki.

„Jestem po pierwsze spod znaku Ryb” – mówił Bochenek, tłumacząc swój sposób patrzenia na sztukę.

W jego opowieści ważna była też myśl, że poezja jest próbą rozmowy z drugim człowiekiem. Nie monologiem, tylko pytaniem, na które ktoś ma odpowiedzieć. Tę myśl podchwycił wieczór, bo zaraz potem na scenie pojawili się Tomasz Lewandowski i Krzysztof Maciejowski, którzy wykonali kolejne utwory z jego tekstami. Lewandowski ma dziś w repertuarze 36 piosenek napisanych przez bielskiego autora, co samo w sobie pokazuje skalę tej współpracy.

Na sali wybrzmiał też filmowy fragment Wielkie dzięki – wiersza, który dla Bochenka ma szczególny, niemal modlitewny charakter. Przygotowany przez Piotra Wisłę, Janusza Kohuta i Alfreda Sosgórnika materiał dołożył do wieczoru spokojniejszy, bardziej intymny ton, jakby na chwilę wyciszył scenę przed kolejnym muzycznym wejściem.

Potem wróciła energia. Na scenie pojawili się Sebastian Riedel, Jerzy Styczyński, Aleksandra Steczek i Piotr Steczek. Zagrali dwa utwory, w tym Gdy patrzę w twoją twarz. Dla wielu osób w sali był to jeden z najmocniejszych momentów wieczoru, bo przypomniał, jak głęboko nazwisko Bochenka wrosło w historię Dżemu. To on napisał tekst Autsajdera, a z zespołem współpracuje nadal.

Dorobek, który wyszedł poza literaturę i wrócił jako piosenka

Mirosław Bochenek urodził się 16 marca 1960 roku i mieszka w Bielsku–Białej. Jest prawnikiem, absolwentem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach , współzałożycielem katowickiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i prezesem Związku Artystów, Pisarzy i Sympatyków Sztuki ZAPiSS. Debiutował już w 1975 roku w almanachu Łódzka Wiosna Poetów, a jego wiersze trafiały do ogólnopolskich gazet, telewizji i radia. Publikował też w antologiach oraz za granicą – jego utwory tłumaczono na chorwacki i szwedzki.

W dorobku ma m.in. Zasłonięty obłokiem, Msza na Wilczym Groniu, Zapach głodu, Irma i parę innych, mądrych opowieści, Podwórko, Karkosz. Zbiór wierszy beskidzkich, Stare Miasto, Pod dziką czereśnią. Wiersze i piosenki o miłości, Wigilia Wszystkich Świętych oraz najnowsze Wszystko jasne z 2025 roku. Jego teksty pojawiały się także w filmach fabularnych To ja, złodziej i Skazany na bluesa.

Podczas benefisu publiczność dostała również nowe wydawnictwa – tomik Prywatny gościniec oraz płytę Niepoprawni marzyciele, nagraną z Sebastianem Riedlem i Januszem Kohutem. To ważny znak, że jubileusz nie zamknął się w sentymentalnym wspomnieniu. Bochenek nadal tworzy, nadal pisze i nadal dopisuje kolejne wersy do opowieści, która od dawna należy do Bielska–Białej.

Wśród gości byli także prezydent Bielska–Białej Jarosław Klimaszewski z zastępcą Adamem Ruśniakiem, naczelnik Wydziału Kultury i Promocji Urzędu Miejskiego Przemysław Smyczek, radna miejska Urszula Szabla i radny wojewódzki Rafał Ryplewicz. Taka obecność tylko podkreśliła rangę wydarzenia – to już nie był zwykły jubileusz, ale wieczór, który zebrał w jednym miejscu miejską pamięć, literaturę i muzykę.

na podstawie: UM Bielsko-Biała.

Autor: krystian